Zlewnia mleka

Zlewnie mleka były w Lutowie dwie – pierwsza zlewnia u Stachowicza, w starej chacie obok figury na rozstaju dróg, druga zlewnia koło Pawliszów stoi do dziś, jednak od 15 lat jest nieczynna. Przed wojną nie było punktu skupu mleka, za to jeździł przez wieś tak zwany wozak, który zbierał kany mleka i zawoził je do mleczarni w Sępólnie. Jedna z mieszkanek tak wspomina jego postać:
Był u nas we wsi zlewniarz, znaczy wozak się nazywał. On mieszkał na wybudowaniu i on zawsze tam zaczynał, gdzie mieszkał i tak jechał końmi i te kany brał, przywoził i wylewał. I potem jak wracał, to te konie prowadziły go. On tam usnął, a te konie go prowadziły do domu! Znały drogę na pamięć. I nawet, nawet ja pamiętam, jak do Kościoła jechali, to koń, no bo przyzwyczajony – zjeżdżał po kany, nie? A ja, że do szkoły chodziłam, więc się czasami ze zlewniarzem zabierałam do szkoły.

Oprócz wymiany handlowej w zlewni można było również się spotkać i porozmawiać o sprawach wsi.

Nie trzeba było gazet, rano wszystkie wiadomości w zlewni już były.Tu chłopy plotkowali lepiej jak kobiety. Ale te chłopy to były! Pamiętam, z dwoma kankami przyszłam, z dziesiątkami przyszłam, bo tu nie miałam daleko, to już niektóry to już czekał tylko, żeby szybko wylać mleko (…) żeby zagadać, jo, jo.

0